Co daje USG? Czy warto się go uczyć? Kto może się tym zająć?
USG jest w praktyce badaniem przedmiotowym 2.0: przy łóżku pacjenta pozwala wskazać narząd, którego dotyczy dolegliwość, ocenić pilność stanu i wykluczyć część patologii. Badanie może wykonywać każdy lekarz, którego program specjalizacji obejmuje samodzielną ultrasonografię.

Najważniejsze w skrócie
- USG działa jak badanie przedmiotowe 2.0 – łączy wywiad i badanie fizykalne z obrazem tu i teraz.
- Zanim sięgniesz po głowicę, musisz znać anatomię i patofizjologię chorób widocznych w USG.
- Zastosowania sięgają od stanów nagłych i kontroli zmian po biopsje, drenaże i asystę śródoperacyjną.
- Badanie może wykonywać każdy lekarz, którego program specjalizacji obejmuje samodzielne USG.
- Samodzielne USG skraca czas do rozpoczęcia leczenia i pozwala uniknąć części badań kontrastowych.
Spis treści
Witamy na Blogu Ultracademy.
W tym miejscu będziemy publikować wpisy dotyczące ultrasonografii. Bez presji, bez AI – raczej dłuższe, raczej wtedy gdy będzie ciekawy temat do poruszenia, a najlepszą inspiracją są… nasi kursanci – czyli Wy – i nasze wspólne spostrzeżenia, obawy i nadzieje związane z badaniami USG.
Zaczynamy!
Każdy z nas (mam nadzieję) porusza się w standardowej sytuacji diagnostycznej wg schematu: 1) badanie podmiotowe → 2) przedmiotowe → 3) cała reszta np. badania laboratoryjne/zaawansowane obrazowe jak TK/MRI itp. Nie zawsze (czyli… rzadko) masz dostęp do tych ostatnich w TEJ chwili i w TYM miejscu, w którym znalazł się pacjent. Nie oznacza to jednak, że utknęliśmy w procesie diagnostycznym. W tym właśnie momencie wjeżdża – cały na biało – Aparat USG z podstawowymi głowicami. Najprościej napisać można, że badanie USG to takie badanie przedmiotowe 2.0. Poprzez połączenie kropek z wywiadu, badania przedmiotowego i USG zwykle jesteśmy co najmniej w stanie stwierdzić narząd, którego dotyczy dolegliwość, i ew. ‘ostrodyżurowość’ tego stanu, a często też wykluczyć większość innych patologii w diagnostyce różnicowej.
Tu na początku ważna i mogąca wywołać dyskomfort uwaga – patofizjologię chorób „widocznych” w USG musisz znać – zanim sięgniesz po głowicę i zaczniesz klikać presety. Bez znajomości podstawowej anatomii, typowych skarg z wywiadu i badania przedmiotowego (w jakiej fazie choroby?) niezmiernie trudne będzie ułożenie we własnej głowie listy potencjalnych źródeł bólu w lewym śródbrzuszu, które zamierzasz sprawdzić przy pomocy USG. To jak już wszyscy spojrzeliśmy nieśmiało w lustro i przeprosiliśmy się z ‘ulubionymi’ książkami – przejdźmy dalej.
USG to nie fizyka rakietowa
To (dziś) tanie, dostępne, wielofunkcyjne narzędzie, które możesz wykorzystać do:
- rozpoznawania stanów nagłych – np. proste i jednoznaczne protokoły FAST itp., odma, perforacja przewodu pokarmowego, ropnie, niedrożność przewodu pokarmowego, zakrzepica/zator, lokalizacja ‘ostrego brzucha’ i in.
- kontrola znanych z wywiadu stanów w odstępach czasu, np. zmiany ogniskowe w tarczycy, stopień zwężenia tt. szyjnych / tt. kończyn dolnych, poszerzenia aorty brzusznej, zmian ogniskowych w wątrobie itd.
- łatwe i trudne przezskórne procedury zabiegowe jak biopsje (np. tarczycy, piersi, guzów tk. miękkich, jamy brzusznej i klatki piersiowej, kończyn). Punkcje odbarczające i drenaże jam ciała / ropni / przetok / dróg żółciowych / stawów, cysto/nefrostomie… czy wiesz, że wiele z tych zabiegów w klasycznej formie było wykonywanych od dawna z użyciem fluoroskopii?
- ocena pooperacyjna naszych sukcesów i porażek – niedrożność pooperacyjna, drożność zespoleń jelitowych, krwiaków, tętniaków rzekomych, wysięków zapalnych, zapaleń płuc – a nawet orientacyjnej ruchomości strun głosowych!
- pomoc, żeby ten sukces operacyjny osiągnąć – śródoperacyjne poszukiwanie tego, co ma być usunięte (np. powiększona przytarczyca, głęboko zaotrzewnowo zlokalizowany ropień, miękki i mały, trudny do wyczucia balotujący guz typu GIST w świetle jelita cienkiego, zmiany guzowate do biopsji tru-cut) lub nienaruszone (ominięcie dużych naczyń wątroby przy zabiegu RTA zmian przerzutowych wątroby – a jakże – przezskórnie, czyli ‘bez dużego cięcia’ czy laparoskopii)
- badania endo-USG
- zakładanie dostępów naczyniowych
- diagnostyka chorób płuc
…i wiele innych, których w tej chwili wymienić nie sposób.
Kto może takie badanie robić?
Z punktu widzenia prawnego, bezpieczna i sensowna odpowiedź brzmi – każdy lekarz, którego program specjalizacji obejmuje samodzielne wykonywanie badań USG. Czyli pozdrawiamy wszystkich radiologów, ortopedów, angiologów, chirurgów, internistów (i równoległe specjalizacje szczegółowe), lekarzy rodzinnych, ginekologów, urologów, kardiologów, pediatrów, okulistów… sporo tego.
Jakie korzyści może dać nam lekarzom opanowanie diagnostyki USG?
Z mojego ściśle praktycznego punktu widzenia – przede wszystkim wzmacnia samodzielność i niezależność w pracy lekarza. Pomaga przy podejmowaniu decyzji terapeutycznych. Przykłady powyższych zastosowań są znane i powszechnie stosowane od lat – jednak każda z tych czynności oznacza moment, w którym lekarz wykorzystał dostępny sprzęt do rozwiązania jakiegoś problemu – tu i teraz przy pacjencie. Uzyskanie natychmiastowej odpowiedzi na pytanie diagnostyczne podczas USG pozwala na celowane leczenie. Wykonanie zabiegu przezskórnego pod kontrolą USG – pozwala na skuteczne i bezpieczne pobranie materiału do badań lub przyniesie ulgę pacjentowi w dolegliwości.
Z punktu widzenia pacjenta – możemy dzięki USG często uniknąć bardziej zaawansowanej diagnostyki obrazowej, której dostępność w obecnych warunkach jest często ograniczona, samo badanie kontrastowe również może mieć negatywne skutki dla chorego. Pamiętaj, że to TY, nie Dr Radiolog opisujący TK, musi się mierzyć z ryzykiem i bezpośrednim leczeniem np. pokontrastowej niewydolności nerek lub zaburzeń hormonów tarczycy po zastosowaniu kontrastu jodowego. Zastanów się – czy TK z kontrastem to na pewno najlepszy pierwszy wybór na badanie obrazowe przy niespecyficznych dolegliwościach bólowych jamy brzusznej dla osoby w wieku starszym, odwodnionej, z rozchwianą cukrzycą? Badanie TK z kontrastem ze wskazań życiowych? Naprawdę? Papier przyjmie wszystko, jednak na końcu tej układanki jest pacjent – czyjaś mama, siostra, ciocia. Wykonując dobre USG samodzielnie niejednokrotnie jesteśmy w stanie rozpoznać najczęstsze naglące stany bez potrzeby rozszerzania diagnostyki, skracając tym samym czas do faktycznego rozpoczęcia leczenia. Piszę to z perspektywy chirurga pracującego również w ramach ostrych dyżurów.
Należy zaznaczyć, że nauka USG nie oznacza żadnej krucjaty przeciwko zaawansowanym badaniom wyższego rzędu. Nieraz nie ma innej możliwości, w medycynie nie ma miejsca na samowolne wymądrzanie się i podważanie zaleceń. Pewne patologie, jeśli podejrzewane, będą obowiązkowo wymagały zaawansowanych technik obrazowania lub np. badań endoskopowych. Jednak sama świadomość, że często w ramach własnego miejsca pracy mamy dostępny sprzęt USG, który może tu i teraz pozwolić na rozwiązanie zagadki diagnostycznej. Rozwiązanie takiego problemu to wielka sprawa i źródło własnej satysfakcji – że sami w sposób celowy mogliśmy pomóc pacjentowi. Czasami wykluczenie podejrzewanych chorób będzie wartością samą w sobie. Rozwijając umiejętności USG także zwiększasz swoją atrakcyjność na rynku pracy – bo posiadasz specjalne umiejętności, które mogą okazać się cenne w wielu sytuacjach. Każdy z nas na poziomie profesjonalnym lub z punktu widzenia bycia pacjentem kiedyś szukał ‘kogoś dobrego od USG’.
Nauka ultrasonografii wymaga czasu i wielu celowych powtórzeń – jak każda nowa umiejętność. Opanowanie jej na poziomie ‘mistrza świata USG’ jest trudnym zadaniem, dla większości z nas pewnie niedostępnym, być może zbyt trudnym, żeby poza wartością specjalistycznej teorii dać przełożenie na codzienną pracę lekarza. Naszym celem jest przekonanie was do systematycznej nauki USG, poprawy własnych umiejętności ‘o trochę’… a jutro o jeszcze trochę, a za tydzień jeszcze o krok. Takie podejście daje realne szanse na zostanie mistrzem USG w swojej lokalnej społeczności – a być kojarzonym jako ‘ktoś dobry od USG’ to już COŚ.
Zachęcamy do śledzenia kolejnych wpisów, do następnego!
Najczęstsze pytania
Co daje USG w codziennej pracy lekarza?
Daje odpowiedź na pytanie diagnostyczne tu i teraz, przy pacjencie. Połączenie wywiadu, badania przedmiotowego i obrazu USG zwykle pozwala wskazać narząd, którego dotyczy dolegliwość, ocenić pilność stanu i wykluczyć większość innych patologii w diagnostyce różnicowej. Natychmiastowa odpowiedź oznacza celowane leczenie zamiast czekania na kolejne badanie.
Kto może wykonywać badania USG?
Z punktu widzenia prawnego – każdy lekarz, którego program specjalizacji obejmuje samodzielne wykonywanie badań USG. W praktyce dotyczy to radiologów, ortopedów, angiologów, chirurgów, internistów i specjalizacji szczegółowych, lekarzy rodzinnych, ginekologów, urologów, kardiologów, pediatrów oraz okulistów.
Czy warto uczyć się USG, jeśli nie jestem radiologiem?
Tak – opanowanie USG przede wszystkim wzmacnia samodzielność i niezależność w pracy lekarza oraz pomaga przy podejmowaniu decyzji terapeutycznych. Zwiększa też atrakcyjność na rynku pracy: umiejętność, której inni nie mają, bywa cenna w wielu sytuacjach.
Co trzeba wiedzieć, zanim weźmie się głowicę do ręki?
Patofizjologię chorób widocznych w USG trzeba znać wcześniej. Bez podstawowej anatomii oraz znajomości typowych skarg z wywiadu i badania przedmiotowego trudno ułożyć listę potencjalnych źródeł dolegliwości, którą zamierza się sprawdzić głowicą. Klikanie presetów nie zastąpi tej wiedzy.
Czy USG zastępuje tomografię komputerową?
Nie. Nauka USG nie jest krucjatą przeciwko badaniom wyższego rzędu – część patologii obowiązkowo wymaga zaawansowanego obrazowania albo endoskopii. Dobrze wykonane USG pozwala jednak rozpoznać najczęstsze stany naglące bez rozszerzania diagnostyki, a przy okazji uniknąć ryzyka związanego z kontrastem, na przykład pokontrastowej niewydolności nerek czy zaburzeń hormonów tarczycy.
Do czego jeszcze wykorzystuje się USG poza diagnostyką?
Do procedur zabiegowych i kontroli leczenia: biopsji tarczycy, piersi, guzów tkanek miękkich, jamy brzusznej i klatki piersiowej, punkcji odbarczających i drenaży, cysto- i nefrostomii, zakładania dostępów naczyniowych, badań endo-USG, oceny pooperacyjnej, a także poszukiwania śródoperacyjnego struktur, które mają zostać usunięte lub nienaruszone.
Ile trwa nauka USG?
Tyle, ile wymaga wielu celowych powtórzeń – jak każda nowa umiejętność. Poziom „mistrza świata USG” jest dla większości nierealny i praktycznie zbędny. Realnym celem jest systematyczna poprawa: o trochę dziś, o trochę jutro, o krok za tydzień – aż do bycia „kimś dobrym od USG” w swojej lokalnej społeczności.

dr n. med. Wiktor Pawłowski
Specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej, ultrasonografia diagnostyczna i zabiegowa
Chirurg, operuje w 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, wcześniej także w Dolnośląskim Centrum Onkologii. Doktorat obronił z tematu raka tarczycy. Entuzjasta ultrasonografii w każdej formie, zwłaszcza zabiegowej – prowadzi szkolenia USG w Ultracademy.
